Bądź jak Marian, bądź prawdziwym patriotą!

9 września 2019

Przekrój społeczeństwa z przymrużeniem oka

Trzeba przyznać, że tego rodzaju debiutu dawno nie było na polskim rynku wydawniczym. Krzysztof Jarząbek w swojej książce Niebezpieczne związki Mariana Klepki” w prosty, humorystyczny sposób odziera ze stereotypów polskie społeczeństwo. Tytułowy bohater to przedstawiciel klasy średniej, dawniej robotniczej, dla którego obecnie nie ma pracy dla ludzi z jego wykształceniem. Łysiejący, z zaokrąglonym brzuszkiem piwnym, przesiaduje na ławeczce pod blokiem, gdzie w słoneczne, gorące lato 2015 i 2016 roku popija z kolegami Supermocne Karpackie. Odziany w skarpety do sandałów godzinami rozprawia o kondycji polskiej polityki, występując w charakterze wszech-znawcy, którego nikt już nie chce słuchać. Marian jest wielbicielem prawicowej partii, której życzy rychłego wygrania wyborów. Profesor i Jasio, koledzy Mariana od flaszki, nie mają siły słuchać dywagacji kolegi, ale poniekąd muszą, bo to on stawia alkohol.

Żona, o której wiemy tyle, że słucha radia ojca dyrektora i regularnie chadza na msze (czasami na wszelki wypadek kilka razy dziennie), przyzwyczaiła się do takiego stanu rzeczy i nie poddaje pod wątpliwość, że życie z Marianem mogłoby być inne. Bohater w jakiś niezrozumiały z początku sposób wchodzi w posiadanie pokaźnej ilości gotówki. A tam, gdzie dużo pieniędzy, tam wiadomo, pojawia się dawno niewidziana rodzina. Przyciągnięci, jakby mieli na takie rzeczy radar, zaczynają bratać się z Marianem i udawać, że chłoną każde jego słowo. Dalecy kuzyni, ich dzieci (w tym odziany w dres koneser twardych narkotyków) tworzą wianuszek adoratorów, a Marian zdaje się nie zauważać, że ich atencja ma swoją cenę. Dosłownie.

 

Czy ta historia jest przesadzona?

Autor przedstawia nam ułamek polskiego społeczeństwa w krzywym zwierciadle. Im dalej jednak w książkę zabrniemy, tym silniej odczujemy, że opisane tu sytuacje wcale tak silnie nie mijają się z prawdą Takich Marianów jest w kraju mnóstwo, przekonanych o swojej nieomylności i gotowych z każdym wejść na wojnę na argumenty. Krzycząc, wyrzucając z siebie słowa z prędkością światła, obrażając kogo się da. Dostaje się lewakom, złodziejom, komunistom, aparatczykom, resortowym dzieciom i posiadaczom zdradzieckiej mordy.

W humorystycznym, ale bardzo precyzyjnie naśladującym gwarę współczesną tonie, autor zabiera nas w świat dyskusji, których jeśli nie byliśmy odbiorcami, to na pewno chociaż raz światkami. Szybko obnaża nasze wady i przywary, a nawet zauważa, że w zachowaniu Polaków nie zachodzą zmiany już od stuleci. Marian poniekąd osiągnie swój cel – będzie świadkiem nadejścia tzw. dobrej zmiany. Najistotniejsza dla niego rzecz pod słońcem spełnia się na jego oczach. Ale czy będzie z tego naprawdę zadowolony?

 

 

 

Tagi
Kategoria Książki #zapowiedzi